piątek, 2 marca 2012

n.

Tak, jestem niewiarygodnie szczęśliwa.
n-> nieskończoności.

środa, 15 lutego 2012

Więcej, bardziej, już.

Na pamięć znam Twój wyraz twarzy z dwóch kropek i nawiasów trzech.

Dwukropek i gwiazdka a potrafią czynić cuda.

wtorek, 14 lutego 2012

Atlantis is calling.

Lepiej nie mogłam sobie wymarzyć początku tego dnia.
Teraz już wiem, w którą stronę to wszystko zmierza.

Tak, chcę zostać Twoją księżniczką!

I've got you under my skin, babe
And baby, hold me tight
I'm ready for our romance
I wait a million years for you
I love you more than I'm saying
Baby, that's for me the truth"

poniedziałek, 13 lutego 2012

Cherry time.

11 lutego
Dzień naturalnego szczęścia,
Włosy, makijaż, stylizacja, samochód, wieżowiec, statek kosmiczny, TY.
Ty, taki zmarznięty, słodki na tle białego puchu.
Nie zauważyłam nawet, że tamtędy nie można przechodzić.
Usiądź obok, przysuwaj się tak subtelnie...
Ściągał z niego, ze mnie, całkiem - gra słów.
Rozebrać? Wiem, że Cię to kusi.
Nie udawaj!
Właśnie tak! Chodź za tą kurtynę! Ciekawe czy zauważyłeś, że nie żartowałam? Na pewno zauważyłeś.
Dlaczego bez podtekstów? Tak bardzo mi się to podoba!
Porównajmy je i zobaczmy jeszcze raz ile mamy ze sobą wspólnego.
Jakie to miłe.
I czepiaj się -wiem, że robisz to specjalnie, by później zwrócić mi uwagę i sprowadzić mnie na ziemię.
Zgadnij o czym wtedy myślałam uśmiechając się do swoich myśli..
I patrz na mnie, jasne przecież tego nie widzę.
Później zwariujmy razem!
"Twoje oczy są bardziej zielone niż myślałam.." - tak, tak ta pani pięknie tańczy!
Już? Koniec? Tak szybko?!
Dziękuję, jesteś dżentelmenem.
I zobaczmy tą kolizję, a później zaproponuj mi co tylko chcesz.
Jesteś niesamowitym kierowcą, uwielbiam patrzeć na Ciebie gdy prowadzisz.
A ten błękitny jest przepiękny!
A ja zostanę Twoim gps'em!
Widzisz, jestem w tym dobra.
Niee, ja tylko improwizuję.
Zrób to tak, jak ja nie potrafię.
Nie zostawisz mnie tu? Zrozumiałam, dziękuję Ci.
Usiądźmy.
Skąd wiedziałeś, że trzy?
Zwracasz uwagę na szczegóły, wiesz o mnie coraz więcej.
Porozmawiajmy, tak szczerze, otwarcie.
Cieszę się, że mi o tym powiedziałeś.
Dziękuję, widzę, że mi ufasz.
Minęły dwie godziny?!
Okaż się dżentelmenem po raz drugi i trzeci.
I zrób tak jak ja! Cieszę się, że sprawiło Ci to radość.
Jedźmy, sami przez nasze miasto.
Włącz Twoją muzykę, rozmawiaj ze mną, tańcz.
Zmień trasę, zrób to celowo i ścigaj się z tramwajem!
Jesteś cudowny, jak mały chłopczyk.
To już?
Szkoda. A było tak miło.
Dżentelmen raz czwarty.
Nie wezmę ich, wolę za to choć dziesięć minut z Tobą.
Jeszcze raz spojrzę Ci w oczy by zobaczyć ten błysk neonów i blask zielonej głębi.
Będzie mi tego brakowało.
Nie zapomnę podziękować, nie Tobie.
Będę uważała, obiecuję.
Odjedź, a ja jeszcze raz spojrzę na znikającą mi sprzed oczu rejestrację, wejdę do środka i pojadę dalej myśląc o nim tylko w chwili gdy w głośnikach słychać było 'żegnaj, muszę cię zapomnieć, autostrady wspomnień mijam bezpowrotnie..." .
Za moment odezwij się, dobrze wiem, że pięćdziesiąt kilometrów to dobra odległość na rozmyślanie - moje osiemdziesiąt to tylko przyjemność.
Cherry, cherry... to takie miłe.
Podziękujmy sobie jeszcze raz - nigdy nie ostatni.

Nasz pierwszy, wspólny.
A teraz jeszcze raz spojrzę w prawo na napis "Happy Valentine's Day" w głowie słysząc tylko "You're my heart, You're my soul..." w swingowej wersji.
Odpływam, jest mi zdecydowanie i-d-e-a-l-n-i-e wręcz idyllicznie.
Zrób z tym coś dziś, proszę.

Tęsknię.. tym razem naprawdę, prawdziwie tęsknię.

piątek, 23 września 2011

Yesterday, yesterday.

To takie przyjemne mieć w Tobie dobrego kumpla, wiesz?

Najpierw do mnie zadzwoń. Zadzwoń i zdenerwowanym głosem upewnij się czy nasze spotkanie jest aktualne? Później zgódź się na wszystko i pamiętaj - bez konkretów!
Podjedź za trzydzieści minut, gdzie ja zdążę uratować swój wizerunek przed totalną kompromitacją.
Spójrz na mnie. Wywołaj ten błogi prąd, paraliż.
Jedźmy gdziekolwiek; przecież i tak nie skoncentrowałam się nad tym co do mnie mówiłeś.
A teraz posłuchajmy tylko jak Beacie Kozidrak żal jest tamtych nocy i dni.
Może mnie bardziej?
Wróć, zauważ mój błąd. Jedźmy tam, gdzie kiedyś miałam być z nim. To miłe być tam właśnie z Tobą.
Okaż się dżentelmenem. Najlepiej wynajmij tą knajpę. A ja postaram się nie prowokować pana z Italii. Cóż, miałam dobre chęci.
To takie miłe słuchać przy Tobie przebojów, które zawsze wywołują milion myśli na Twój temat podczas podążania o te 1500 km w dal.
Bez oliwy, bez oliwy ale za to z tym co Ty!
Porozmawiaj przez telefon, a ja postaram się jej nie zamordować. To dobrze, że ona do Ciebie nie dzwoni.
Najlepiej o motoryzacji, w kółko! O Italii, o winie, o tym wszystkim wspólnym!
Oczywiście, że chcę zobaczyć te zdjęcia. Wina też się z Tobą napiję!
Zakryj to zdjęcie, nie chcę na nią patrzeć. Wystarczy, że sam czujesz się nieswojo.
Tak, a teraz spokojnie.
Rozmawiajmy dalej!
A wcześniej skoncentruj się na drodze i pokaż mi co to 200 km na godzinę przy Tobie.
Opowiedz o sąsiedzie, opowiedz o wszystkim! To przecież takie interesujące.
Przeproś i zaproś, nie musisz i tak czuję się jak u siebie.
Uwielbiam Twój dom, wiesz?
Chodź, chodź! Obejrzyjmy zdjęcia, których nie masz i jeszcze te Twoje samochody.
Wesele? Nieprędko!
Ciągle zapracowany, do tego studia. Nie, nie Wrocław! Katowice! Ze mną rano!
Rabiosa, Rabiosa i moves like Jagger!
Teraz weź i zobacz to na moim telefonie, dotknij mnie znów tak dyskretnie.
Summer Car Party. Jedźmy razem!
Wcześniej nalej wina, a dygoczącymi dłońmi otwórz karton.
Słodkie, słodkie, słodkie. Odpływam.
Narysowała Ci nawet kwiatka na karteczce. Nienawidzę jej.
Usiądź dalej, dalej by Cię nie kusiło! Mnie kusi wystarczająco!
Może tańce? Może z nią? Może z Tobą w październiku?
Informatyka, motoryzacja, taniec, moje życie, Twoje życie, guziki w mojej bluzce.
Mój dekolt - Twój wzrok.
Za mało wina, za mało! Za mało czasu, eh...
Powrót...
Prezent, takie to miłe!
Ty jak debil, wróć... - Ty inaczej.
Moja nadmierna szczerość.
Autumn Car Party.
Black Dog.
Amerykańskie ciężarówki, moje studia i 200 facetów. Boli?
Bliżej! Ciemniej!
Poparzeni kawą trzy, płyta! Jestem zołzą.
Czas za szybko płynie? Rok temu jakby wczoraj?
Ta impreza, pamiętasz?
Twoi znajomi, Twój Kraków i poker. Baaaardziej, więccccej.
Nie patrz tak bo gubię słowa.
Moje centrum miasta, Twoje drogi.
Plac, noc, MiTo.
Dziękuję i pa.
Nic. Nic. Nic.
Od tej strony mnie nie znałeś?
Wreszcie czułam spokój, zauważyłeś to?

To takie przyjemne mieć w Tobie dobrego kumpla, wiesz?

Cieszę się, że płyta Ci się podobała, a ciąg dalszy musi nastąpić.


poniedziałek, 21 lutego 2011

Dzisiejsze szczęście zawdzięczam Tobie, dziękuję.

środa, 6 października 2010

V.

I czuję ten zapach, mimo tego, że widziałam Cię cztery dni temu.
I ciągle o Tobie myślę, a nie powinnam.
I chciałabym, ale poczekam :)
Bo to najpiękniejsze "czekanie" w moim życiu.